Konferencja premiera, czyli jak się manipuluje danymi w prezentacjach

Prezentacje

Pomagam ludziom robić lepsze prezentacje. W prezentacjach często posługujemy się danymi. Przez ładnych kilka lat byłem całkiem niezłym analitykiem, więc lubię „drążyć” i dłużej nie mogę milczeć na temat tego, co widzę przez ostatnie miesiące.

Pokażę Ci dziś, jak niektórzy (a konkretnie politycy i media) perfidnie manipulują danymi i jak te manipulacje odczytać.

I od razu podpowiem: Ty nie rób takich rzeczy w swoich prezentacjach.

Chciałbym coś zastrzec – to nie jest tekst polityczny. Po prostu uznałem, że warto spojrzeć na komunikacyjny aspekt tematu, którym teraz wszyscy żyją. Zajmuję się prezentacjami i wystąpieniami publicznymi. Nie mogę nie odnieść się do tych, które ogląda cała Polska!

Garść manipulacji w zaledwie dwóch zdaniach

„Dzisiaj mieliśmy rekordowy przyrost zakażeń. To 4280 przypadków i o około 30% więcej, niż dnia poprzedniego.”

To były jedne z pierwszych zdań wypowiedzianych przez premiera Morawieckiego podczas konferencji prasowej 8 października 2020 roku.

To niezwykłe, jak wiele manipulacji i nadmiernych uproszczeń zawierają tylko te dwa zdania.

Ponad cztery tysiące zakażonych brzmi przerażająco, prawda? „Trzydzieści procent więcej niż dnia poprzedniego”. Toż to prawdziwie lawinowy przyrost zakażeń!

Szkoda tylko, że przez całą konferencję nie pojawiło się wyjaśnienie, skąd się biorą te dane o „liczbie zakażeń” i na ile miarodajna jest ta informacja.

Zakażenia to jednak nie zakażenia?

Liczba tzw. „zakażeń”, o których bez przerwy trąbią politycy i media, to, mówiąc precyzyjniej, liczba osób, u których przeprowadzono test PCR z wynikiem „pozytywnym”.

W tym miejscu uczciwość nakazuje napisać kilka zdań o samych testach. W jaki sposób „diagnozuje” się „zakażenie” słynnym koronawirusem, wirusem-celebrytą? Otóż, używa się do tego tzw. testów RT-PCR (reakcja łańcuchowa polimerazy w czasie rzeczywistym). Od człowieka pobiera się wymaz i szuka się w próbce obecności materiału genetycznego wirusa SARS-CoV-2. Jeśli poświęcisz trochę czasu i poczytasz więcej o tych testach, to dowiesz się, że wykrywają jedynie materiał genetyczny wirusa. Nie da się przy ich pomocy ustalić, czy wirus u danego człowieka faktycznie „żyje” i jest zdolny do wywołania infekcji lub przeniesienia się na innego człowieka. Niezwykle trafnie określił to dr Paweł Grzesiowski podczas wywiadu dla RMF FM:

„Specjalista podkreśla: zrobienie testu nie oznacza aktywnego zakażenia. Test wykrywa geny wirusa. To tak jakby zebrać trzy śrubki i powiedzieć, że ma się cały samochód– tłumaczy.”

(cytat ze strony https://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/poranna-rozmowa/news-dr-pawel-grzesiowski-o-zamknieciu-szkol-to-tam-odbywa-sie-tr,nId,4790778)

Czyli, mówiąc wprost, zrównanie liczby pozytywnych wyników testów PCR z liczbą zakażeń jest, po prostu, manipulacją. Pozytywny wynik „nie oznacza aktywnego zakażenia”, ale liczbę pozytywnych testów prezentuje się jako „nowe zakażenia”. Ludzie, którzy to robią, są albo zbyt leniwi, żeby zgłębić temat, albo zbyt ograniczeni intelektualnie, by zrozumieć różnicę, albo dokonują takiej manipulacji celowo.

Zachęcam Cię zgłębienia tematu liczby cykli w testach PCR. Niezwykle ciekawy aspekt, który da Ci do myślenia.

Niepełny obraz

Wyjaśniliśmy sobie definicję „zakażonych”. Spójrzmy teraz na tę przerażającą dynamikę, ten „rekordowy przyrost zakażeń”, o którym był łaskaw mówić pan premier.

Od kilku miesięcy, praktycznie codziennie, wykonuje się pewną liczbę testów PCR. Ta liczba jest inna każdego dnia. I właśnie tu jest „pies pogrzebany”. „Liczba zakażonych”, którą tak straszą nas politycy i media, jest związana z liczbą przeprowadzonych testów. Im więcej testów przeprowadzimy, tym więcej będziemy mieli wyników. Również tych „pozytywnych”.

Na stronie koronawirusunas.pl jest sporo danych. Autor podaje jako źródło komunikaty Ministerstwa Zdrowia. Interesujący jest wykres dziennej liczby testów i pozytywnych wyników (niestety, autor strony również nazywa je „zakażeniami”). Ale zobaczmy szczegóły.
Uwaga: poniższy wykres jest automatycznie aktualizowany i w chwili, gdy czytasz ten tekst, zawiera zapewne dane nowsze niż do 19 października, ale przy pomocy suwaka możesz „cofnąć się w czasie” do omawianego okresu.

83% więcej testów, 42% więcej „zakażeń”

8 października pan premier powiedział, że „zakażeń” było „około 30% więcej niż dnia poprzedniego” (dokładniej mówiąc, nawet 42%, bo dzień wcześniej było 3003). Szkoda tylko, że nie dodał nic o tym, że 7 października przeprowadzono aż o o 83% więcej testów (ponad 44 tys.) „niż dnia poprzedniego” (ponad 24 tys.). Taki „szczegół”.

Dlaczego tej informacji zabrakło? Nie wiem, ale szkoda, bo obraz byłby pełniejszy.

W każdym razie jestem zdania, że podawanie dynamiki „zakażeń” bez podkreślania zmiennej liczby testów jest nieodpowiedzialne i uważam to za manipulację. To trochę tak, jakby porównywać liczbę głosów oddanych na PiS w kilku kolejnych wyborach bez podawania frekwencji.

Mam również wrażenie, że tą liczbą (pozytywnych wyników testów), jakże chętnie cytowaną przez media, można manipulować nie tylko komunikacyjnie. W państwowym, centralnie sterowanym systemie „opieki zdrowotnej” (a taki, niestety, mamy w Polsce) można realnie wpływać na jej wielkość wydając dyspozycję przeprowadzenia większej lub mniejszej liczby testów (np. zmieniając kryteria kierowania pacjentów POZ na testy). Oczywiście, jestem daleki od sugerowania, że premier, lub ktokolwiek z aparatu państwowego coś takiego czyni. Takie tam spostrzeżenie.

Zasugerowano mi, że warto byłoby spojrzeć na odsetek pozytywnych wyników wśród wszystkich przeprowadzonych testów, bo on rośnie:

Odsetek pozytywnych wyników testów
Źródło: obliczenia własne na podstawie danych z koronawirusunas.pl

Czy to znaczy, że epidemia przybiera na sile? Z tych danych tego nie wiemy. Bo nie znamy kryteriów typowania ludzi do testów. Kto jest testowany? Ludzie z objawami skierowani przez lekarzy POZ? Przypadkowi ochotnicy w punktach drive-through? Pacjenci SOR-ów? Nie dotarłem do tak szczegółowych danych.

Kończąc temat testów, chcę zwrócić Twoją uwagę na jeszcze dwie liczby. Do 19 października 2020 przebadano łącznie 3850148 osób. Tak, prawie cztery miliony. „Pozytywnych” wyników było łącznie 192539. Niecałe dwieście tysięcy. To niemal dokładnie 5%. Innymi słowy, na 100 „przetestowanych” osób, u pięciu był pozytywny wynik testu. Co oznacza „pozytywny” wynik testu, napisałem wcześniej w tym tekście – nie musi oznaczać zakażenia. Interpretację pozostawiam Tobie.

Żerowanie na tragediach

Tymczasem, jesteśmy zaledwie w drugiej minucie konferencji premiera i mamy kolejne manipulacje danymi.

Tymi wzbudzającymi największy strach. Liczbami zmarłych. Uważam, że to, w jaki sposób media i politycy podają dane o liczbie zgonów w kontekście koronawirusa, to szczyt perfidii i karygodny brak szacunku dla rodzin osób zmarłych w tym okresie.

Uważam, że zbyt mało wyraźnie dokonuje się rozróżnienia pomiędzy zgonami spowodowanymi prawdopodobnie wyłącznie covid’em, a tymi spowodowanymi ciężkimi chorobami, które w przekazie medialnym nazywa się „współistniejącymi”. Zwróć uwagę na to słowo. Jest tak skonstruowane, by deprecjonować rolę tych chorób (zwykle bardzo poważnych) względem covid.

Fakty są takie, że liczba zgonów w Polsce wg GUS kształtuje się w 2020 roku na podobnym poziomie, jak w ubiegłych latach:

Liczba zgonów wg tygodni - GUS
Źródło: https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/ludnosc/zgony-wedlug-tygodni,39,2.html

Dlaczego tej informacji ciągle brakuje w medialnych przekazach?

Dlaczego tak słabo wybrzmiewa rozróżnienie liczby zmarłych, u których nie stwierdzono nic poza covid’em? Podczas omawianej konferencji premier, owszem, wspomniał: „zmarło 76 osób, z tego 68 osób miało bardzo poważne lub poważne współistniejące choroby, które też były bardzo niebezpieczne, ale jednocześnie także test pozytywny na koronawirusa.” Ale jak to brzmi? Brzmi tak, jakby te choroby nie miały istotnego znaczenia. I, niestety, to jest perfidna manipulacja. Wykorzystanie ludzkich tragedii do uprawiania pewnej przyjętej narracji. Tysiące zgonów robią większe wrażenie niż dziesiątki czy setki.

„Przyczyna zgonu: śmierć”

W ogóle temat danych dotyczących ewidencji zgonów polskich obywateli jest interesujący. Polecam Ci tę publikację GUSu – https://stat.gov.pl/download/gfx/portalinformacyjny/pl/defaultaktualnosci/5746/1/1/2/l_na_co_umarl_pacjent.pdf

Ogólnie rzecz ujmując – mamy w tej dziedzinie potężny bałagan, a lekarze w 28% przypadków wpisują bezużyteczne informacje (tzw. „garbage codes”) w kartach zgonów. Z tego powodu WHO wyklucza nasz kraj ze statystyk porównawczych w zakresie przyczyn zgonów obywateli. Marnie to o nas świadczy.

Liczenie przedmiotów w procentach

Wróćmy jednak do konferencji premiera z 8 października.

Konferencja premiera Morawieckiego
Konferencja premiera Morawieckiego. Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=gtc3TTRoaDE

Na slajdzie pojawiła się nowa jakość w prezentowaniu danych: liczbę wolnych łóżek i liczbę wolnych respiratorów przedstawiono w … procentach! Czy ktoś, kto tworzy te slajdy dla premiera nie zna słowa „odsetek”? Liczbę przedmiotów podajemy w sztukach. Liczba wolnych respiratorów i łóżek powinna być podana w formie  bezwzględnej wartości, a nie procentów. A najlepiej byłoby pokazać jedno i drugie. Mamy tyle wolnych łóżek i to stanowi taki % wszystkich. I podobnie z respiratorami. To by dawało pełniejszy obraz sytuacji.

Infografika nieznanego pochodzenia źródłem wiedzy medycznej

Na finał zostawiłem prawdziwe „cudo”.

Na oficjalnej konferencji premiera znalazł się materiał oparty na … „infografice” z „internetów” (nieznanego autorstwa).

Konferencja premiera Morawieckiego
Konferencja premiera Morawieckiego. Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=gtc3TTRoaDE

Taki oto slajd, rzekomo prezentujący ryzyko „emisji” (chyba chodzi o zakażenie) w zależności od tego czy ludzie noszą maski oraz w jakiej znajdują się odległości. Zwróć uwagę, jakie równe liczby: 90%, 30%, 5%, 1,5% i 0%. Niesamowite! Bardzo chciałbym dowiedzieć się więcej o badaniu/badaniach, na których oparto tę „infografikę”. Kto je przeprowadził? Ile osób brało udział w badaniu? W jakich warunkach je przeprowadzono (wewnątrz pomieszczeń, na zewnątrz)? Czy osoby „emitujące” miały objawy choroby? Mam mnóstwo pytań!

Obawiam się jednak, że „źródłem” był łudząco podobny obrazek krążący po internetach. Pewnie i Tobie wyświetlił się kiedyś podczas przewijania facebook’a:

Infografika o maseczkach z internetów
Infografika krążąca po sieci

Zero odniesienia do wiarygodnych badań naukowych. Zero źródła. Po prostu ikonki główek z kropelkami i cyfry. Zero wiarygodności. Żenada.

Co więcej wprowadza w błąd, czyli znów manipulacja. Kolejny raz powołam się na dr Grzesiowskiego, który odniósł się do tej grafiki: „To trochę przesada – komentuje dr Paweł Grzesiowski, prezes Fundacji „Instytut Profilaktyki Zakażeń”. Przypomina, że według prestiżowego periodyku „Lancet” zastosowanie maseczki, dystansowania i mycia rąk łącznie daje zmniejszenie ryzyka zakażenia o 80 proc., czyli tylko do 20 proc.” (źródło: https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/polska/news-pawel-grzesiowski-najpierw-maseczki-obsmiewano-potem-wprowad,nId,4636411).

Nawet przeliczyć się nie udało…

A od siebie dodam złośliwie, że 6 stóp (6ft) to 1,83 m, a nie półtora metra, jak na slajdzie premiera. Półtora metra to 5 stóp. Bądźmy precyzyjni! 😉

Na poziomie mema czy infografiki takie niedociągnięcia można zaakceptować. Na poziomie prezentacji, wystąpienia publicznego, absolutnie nie. Zwłaszcza, że mówimy o wysokim urzędniku państwowym, któremu wszyscy, jako podatnicy, wypłacamy wynagrodzenie. Jeszcze trochę takich „standardów” i na którejś prezentacji zobaczymy trollface’a.

Zawsze podawaj źródła danych. Zawsze. Jeśli powołujesz się na wyniki badań – dowiedz się, jak te badania zostały przeprowadzone. Znaj szczegóły lub miej je pod ręką na wypadek pytań. Tutaj, do „memoslajdu” pytań nie było, bo duża część dzisiejszych dziennikarzy jest na podobnym poziomie intelektualnym, jak politycy.

Jak to powinno wyglądać?

„Taki jesteś mądry, Adam? To może powiesz, jak ta komunikacja powinna być zrobiona?”

Cieszę się, że pytasz 😊

Po pierwsze: dane powinny być zbierane i prezentowane rzetelnie. Skoro pozytywny wynik testu nie jest według ekspertów dowodem zakażenia, to nie nazywajmy tych liczb zakażeniami. Ani zachorowaniami.

Jeśli pan premier pokazuje liczbę pozytywnych wyników testów, to niech pokaże ją na tle liczby wszystkich przeprowadzonych testów i chociaż wspomni o związku tych dwóch zmiennych. Ludzie powinni zobaczyć łączną liczbę testów i łączną liczbę pozytywnych wyników.

Odsetek pozytywnych wyników wśród wszystkich testów również byłby interesującą liczbą do pokazania. Brakuje informacji, kto i na jakiej podstawie jest testowany – osoby z objawami? Przypadkowi ochotnicy z punktów drive-through?

Po drugie: jeśli premier mówi o zgonach, to niech jasno oddzieli osoby zmarłe na poważne choroby, z którymi się zmagały od lat, od osób, u których nie stwierdzono nic poza covid’em.

Po trzecie: mówiąc o dostępności łóżek i sprzętu, proszę pokazać „cały obrazek”. Nie wycinek. Rozprawianie o liczbie respiratorów w momencie, gdy ze środowiska lekarskiego dochodzą głosy, że brakuje ludzi, którzy umieliby je obsługiwać, też jest manipulacją.

I, na litość boską, trochę szacunku dla naszego intelektu. Infografiki z nieznanych źródeł niech sobie pan premier ogląda na ekranie swojego komputera czy smartfonu w wolnym czasie. A podczas prezentacji dla dziennikarzy i, pośrednio, dla nas, proszę pokazywać wiarygodne informacje. Dane zweryfikowane, poparte badaniami.

Prezentacja doskonała Adam Libera

Wszystko o prezentacjach w jednej książce

Wybierz ulubiony format, kup i doskonal swoje wystąpienia!

Zobacz również

Materiały do pobrania - mocprezentacji.pl

Pobierz bezpłatne materiały o prezentacjach